• Wpisów:100
  • Średnio co: 27 dni
  • Ostatni wpis:7 lata temu, 11:24
  • Licznik odwiedzin:6 564 / 2742 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
zwiastun filmuiframe src="http://player.vimeo.com/video/14490505" width="408" height="230" frameborder="0" webkitAllowFullScreen mozallowfullscreen allowFullScreen>
  • awatar Gość: Dziś widziałem film w klubie Halny. Niepowtarzalny materiał !
  • awatar Gość: A gdzie te zdjęcia na które czekamy? :> :P p.s. ja chcę indywidualną premierę :P
  • awatar Gość: wciągające i bardzo udane :) już teraz gratuluję. A btw., jakim programem zrobiłeś ten film?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
wiadomość o moim dotarciu do domu pojawiła się tutaj z dużym opóźnieniem. Jestem w Katowicach od wczorajszego popołudnia, ale dopiero teraz usiadłem na chwilkę przed kompem. Jego obsługa idzie mi jakoś topornie - może dlatego, ze zbyt dużo się w nim pozmieniało Od powrotu dużo jem i piję - choć o dziwo nie straciłem ani kilograma! Niemniej mam apetyt Muszę ogarnąć siebie, bagaż, komputer i tego typu sprawy... No więc... generalnie chciałem powiedzieć, że wprawdzie jestem już w domu, ale wróciłem dopiero częściowo Dziękuję Wam!
  • awatar Gość: Gratuluję :)
  • awatar Gość: No Mitko gratuję! Czytałam codziennie i było super podróżować po Islandii ;] nawet tak wirtualnie.
  • awatar Gość: Gratulacje z ukończenia wyprawy:) Śledziłem Twoje poczynania i jestem pod wrażeniem. Chciałbym Cię też zapytać o kwestie tworzenia podobnej strony internetowej przez amatora. Gdy będziesz miał chwile czasu i opadną emocję to napisz: adam_92@wp.pl Pozdrawiam i życzę miłego odpoczynku Adam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
jestem w domu! Mission complete! Aaaa! Dzis w to jeszcze nie wierze,ale czuje sie niesamowicie PS.Komputera jeszcze nie wlaczalem
  • awatar Gość: Zdaje się, że pogoda z Islandii przyszła nam tu do Lublina
  • awatar Gość: witamy w Domu :)
  • awatar Gość: Gratuluję tych przejechanych kilometrów!! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Veni, vidi, vici! Na polskiej ziemi... Od pierwszych minut wkurzajacej, ale jednak mojej ojczystej... Jade z Tata do domu
  • awatar Gość: Gratuluje !! :)
  • awatar Gość: Witaj w domu! :):):)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Tu boeing 737 Zaraz oderwe sie od ziemi i 2500km zrobie w 4 godziny... Te 43 dni minely w mgnieniu oka, ale nie moge sie doczekac Polski Do zo!
 

 
Lotnisko w 2009 uznane najbardziej przyjaznym na swiecie-slusznie!Odprawa wzorowa: 0 problemow z rowerem,nikt tez nim nie rzucal na moich oczach.Lot za godzine
  • awatar Gość: Tak, prawdopodobnie tak jest
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Lot za >10 godz. Sa juz Polacy -bedziemy sie wzajemnie budzic Karimata juz sie do spania nie nadawala,wiec ja pocialem i owinalem nia rower -nie trzebaü,aLE WARto. Zrobilem 4010km rowerem i jakies 15km pieszo. Pelne 40 dni po 99,25km dziennie +kawalek dnia po przylocie i przed odlotem. Srednio 6 godz üi 16 min dziennie, 15,8km/h. Zycie kosztowalo mnie tu 1500kr dziennie, tj.ok.40zl. Nie wazylem sie,ale wygladam jak Don Kichote Czekam[64,-22.6]p
 

 
Tu Keflavik Airport! Babka z lotniska popatrzyla na mnie jak na wariata i powiedziala,ze nic nie musze robic z rowerem-moge go przyniesc prosto z drogi.. Ale widze tu rowerzystow,ktorzy sie uwijaja z demontazem swoich pojazdow,wiec mnie to stresuje i tez swojego troche porozkrecam. Mam 17 godzin, luz
  • awatar Gość: W 17 godzin rower można rozłożyć do najdorbiejszej śrubki z nyplami włącznie i ponownie złożyć i tak wielokrotnie ;) Przypomina mi się pobyt w woju i rozkładanie broni na czas ;) Na pewno warto w rowerze zabezpiecyć drobne wrażliwe na uszkodzenia części, szczególnie te drogie w zakupie (np. tylna przerzutka, czy manetki o ile to nie gripy:), bo obsługa lotnisk w ogóle się nie pieści i każdy bagaż traktuje jak worek zepsutych ziemniaków. No może nie każdy bagaż, bo jak mają cynk o bombie, to wtedy odprawiają coś jak procesję z asystą i nie tylko potrafią wtedy opóźnić lot, ale nawet go jeszcze odwołać ;) NL
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Podejrzewam,ze gdybym nie zrobil 4000km to nie stracilbym przyjaciol ale tego nie sprawdze,bo dzis do tylu dociagnalem! Wczoraj 48km, dzis 151 -oto Islandia
  • awatar Gość: Pięknie!!!
  • awatar Gość: No gratulacje !!! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
To co sie dzialo wczoraj, to osobny rozdzial, ale wracam do tu i teraz. Tu i teraz widze lotnisko Gdzies obok sie rozloze -miejsca sporo. Jade cos zjesc
  • awatar Gość: To Ci samoloty w nocy będą hałasować :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Modle sie o pogode na jutro,bo w tej chwili ona dyktuje warunki. Zle warunki. Byc na lotnisku juz jutro i czekac tam ponad dobe. Tak, wlasnie o tym marze...
 

 
Co to byla za noc... Wszak juz 40-ta na Islandii, a przezycie naprawde niezapomniane. Pogoda w dalszym ciagu pod psem. Obawiam sie, ze skieruje sie prosto na lotnisko, bo gdyby mialo tak wiac rowniez jutro, to moge miec problem we wtorek, jesli sie zbyt oddale. Choc spalem 33 km od Reykjaviku, to mam do niego nadal jakies 15 km. Teraz o tej wczorajszej rozmowie z Islandczykiem. Otoz gdy sie dowiedzial, ze jestem z Polski, usmiechnal sie i spytal, czy tez uzywam tego slowa na "k"... Brzmi moze niezbyt fajnie, ale to bylo wyraznie z przymruzeniem oka. Pracuje z kilkoma Polakami: Darkiem, Karolem i Dawidem - sa cieslami, to moze cos tlumaczy Zna tez takie slowa jak: "tak", "dobre" i "kawa". Ta ostatnia mnie poczestowal. Dowiedzialem sie od niego, ze w tej chwili jest na Islandii ok. 5-6 tys. Polakow. Wczesniej bylo ich moze nawet 15 tys., ale zostali ci - jak to lubi mowic - najlepsi. I pewnie ma racje. W okresie najwiekszej imigracji przyjechalo tu duzo osob, ktore nie znaly zadnych obcych jezykow i wtedy tez powstaly polskie sklepy, w ktorych byla polska obsluga i polskie produkty, takie jak kabanosy i pasztet. Polacy, ktorzy przyjechali, byli rozni - jedni w porzadku, drudzy nie. Ale ci, ktorzy mieli tu zla opinie, taka sama mieli wsrod Polonii. Natomiast ci porzadniejsi znalezli tu przyjaciol, nieraz pozakladali rodziny... i nie sa tu dla pieniedzy, bo tych juz tyle nie ma, ale zostali, bo im sie tu podoba. O prace juz nie jest tak latwo po kryzysie, kurs korony polecial w dol, wiekszosc Polakow wrocila do kraju. Ucieszyl mnie mowiac, ze tutaj o kazda kradziez podejrzewa sie Litwinow, a nie Polakow, bo wiekszosc Litwinow na Islandii to gangsterzy. Jak narazie tyle sobie przypomnialem z tej rozmowy. W Borgarnes zauwazylem wyjatkowo duzo polskich napisow, np. "palenie wzbronione" albo "osob w stanie nietrzezwym nie obslugujemy" Z sauny nic nie wyszlo, bo byla nieczynna. Pozniej zas spotkalem rowerzyste z Niemiec. Powiedzial, ze jedzie sie spotkac ze swoim przyjacielem. Gdy ustalilismy, ze ten przyjaciel jest wysoki, ma niebieski kask, zepsuty telefon, oraz buddyjski mlynek modlitewny na przedniej piascie, stalo sie jasne, ze to ten sam, z ktorym przedwczoraj jechalem Maly ten swiat. Dzisiaj spotkalem dwoch chlopcow, ktorzy mogli miec ok. 10 lat. Zaproponowali, zebym cos od nich kupil. Mieli do sprzedania jakies skarpetki, troche porcelany i inne takie duperele. Nie bylo tam nic co mi bylo potrzebne, ale spytalem ile chca za plyte z utworami Franza Schuberta. 200 koron, czyli ok. 5 zl. Zrobilem mine znawcy, przeczytalem trackliste, i powiedzialem ze ta plyta moze byc fajna. Chlopak dodal jeszcze, ze moja zona na pewno ucieszy sie z porcelany, a moje dzieci z misia Ciekawe ile mi ta broda dodaje lat Hmmm... wlasciwie to nie musi - mozna juz miec zone i dzieci w moim wieku, to fakt Niestety nie mieli z czego mi wydac. Wtedy chlopak powiedzial, ze moge sobie wziac CD za darmo. Ale nie skorzystalem - niech jeszcze zrobi interes Czas na mnie - musze sie troche przemiescic na poludniowy-zachod... i naladowac telefon, bo ostatnia kreska... 3majcie sie! [64.17172,-21.7059]
  • awatar Gość: Piotrek! Dziekuje za pasjonujace i pelne dowcipu relacje. Smutno, ze nie zobaczymy sie niebawem. Wiesz najlepiej, ze czasami zycie ma wlasny scenariusz! Dumna jestem jak paw z Twoich 4000km! Wracaj zdrow i wesol- Ewa
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Pogoda krzyzuje plany.W nocy tak wialo,ze mozna bylo robic w gacie ze strachu.Wyrywalo sledzie i przesuwalo namiot po ziemi,a ocean niedaleko Rano bylo gorzej.O 14 wyskoczylem i zlozylem namiot.Jazda jak ujezdzanie byka.Zrobilem tylko 20km,a jestem juz wykonczony.Dochodze do siebie na stacji przy kawie
 

 
Objechalem dzis duuzy fjord i jest pieknie.Do RVK 35km.Poszukam kosciola i moze pobede chwile w stolicy,potem bede nabijal kilometry do 4tys [64.25,-21.85]
 

 
rozmawialem z Islandczykiem,ktory z przymruzeniem oka podsumowal nasz Narod, a zna 3 Polakow. Streszcze go jak bede online Tu dzis bylem[64.4,-21.35]
 

 
Tak jak podejrzewalem, od Hellisandur do Borgarnes, czyli ponad 150 km nie bylo szansy na ogolnodostepny internet. Teraz pisze z Borgarnes. Wczorajsze spotkanie z Niemcem bylo bardzo sympatyczne i wymienilismy troche zabawnych opowiesci z trasy, ktore w duzym stopniu mialy ze soba cos wspolnego. Moj niemiecki kolega jechal z przyjacielem, ale tamten musial poleciec do ojczyzny z jakichs waznych powodow i zostawil go samego. Wkrotce po naszej rozmowie Niemiec mnie dogonil i jakos tak wypadlo, ze jechalismy razem, no bo w sumie nie bylo wyjscia. Przyznam, ze bardzo szybko zaczalem sie meczyc ta wspolna jazda. Juz 39 dni jade sam i jestem do siebie dobrze dopasowany Niemiec w minimalnym stopniu zaburzyl moje tempo jazdy i odpoczynkow, i od razu poczulem ze slabne. Mam mozliwosci, ale wszystko musi sie dziac w moim tempie - tak samo mam w zyciu Jechalismy, jechalismy... i chyba zaden nie chcial sie pierwszy przyznac, ze ma juz dosc, wiec zajechalismy daleko. Szukanie miejsca na namiot ujawnilo kolejne roznice miedzy nami - on nie chcial zeby mu wialo, ja nie chcialem miec kamieni na plecach. I w ten oto sposob rozbilismy sie po dwoch roznych stronach rzeki i pozegnalismy sie, z zaznaczeniem zeby rano kazdy wyjechal o ktorej chce, a moze sie jeszcze spotkamy. Wstalem bardzo wczesnie, by mu uciec i zeby bylo nam latwiej Pedzilem 30 km do Borgarnes, co chwile ogladajac sie za siebie. Dojechalem do miasta i znalazlem infomacje turystyczna, a tam... Niemiec siedzi na necie! Skubany, chyba wyjechal w srodku nocy Ale mysle ze to koniec naszych wspolnych przygod, bo teraz ja tu siedze, a on pojechal. Mam zamiar spedzic w tym miescie ciut wiecej czasu niz w wiekszosci miasteczek. Po pierwsze, maja tu tani sklep. Po drugie, maja basen. Pare osob mi zachwalalo islandzkie baseny, wiec chce to sprawdzic na wlasnej skorze. Jedyny warunek - musi byc sauna Dzisiejsze ubieranie spodni bylo jak tortura - od jakichs 3 tygodni mam otarcia w miejscach, o ktorych nie bede sie rozpisywal... Tych otarc przybywa, im bardziej probuje sie przed nimi bronic. Kombinuje z pozycja na rowerze, czasem jade jakbym siedzial na byku a nie na siodelku - efekt tylko taki, ze dodatkowo mecze kolana. Na szczescie zostalo mi niecale 300km do osiagniecia 4 tysiecy, co bedzie wynikiem bardzo satysfakcjonujacym Wytrzymalem juz tyle bolu, ze dam rade. Ale jesli znajde dzis saune to sobie nie odmowie i bede sie tam dlugo odmaczal Zas co do telefonu, to dziala, ale musze oszczedzac baterie. Kilometry licze coraz dokladniej i wszystko wyglada bardzo dobrze. Skonczyl mi sie gaz - pollitorwa butla wystarczyla na 35 posilkow, wiec nie oplaca mi sie juz kupowac nawet tej o polowie mniejszej, zatem ostatnie dni przezyje na chlebie, ciastkach i bananach, a w kazdym razie tym, co zaraz pojde kupic Pozdrawiam![64.5419,-21.907]
 

 
Telefon wciaz dziala -jestem przeszczesliwy Ostatnie 40km przejechalem z Niemcem,ktoremu zamokla i nie dziala komorka. Dalem mu nadzieje moja historia [64.697,-22.118]
 

 
Wczoraj wczesnie skonczylem,bo dalej bylo 40km parku narodowego (=zakaz campingu). Dzis w Hellar zobaczylem fajna wystawe o tym parku. Jade dalej[64.747,-23.681]
 

 
Jesli widzicie ten wpis,to znaczy ze moja nokia mi wybaczyla! Co za radosc po 5 dniach odwyku! Znow moge czytac te 1000 starych smsow Kocham caly swiat
  • awatar Gość: Twój wpis widać, więc kom. działa :) NL
  • awatar Gość: My Ciebie też! ;P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Melduje sie z Olafsvik. Akurat dzis taki szczesliwy internetowy dzien, ale nic nie zapowiada, ze jutro bedzie podobnie. Dzis mam za soba narazie 70km, wiec do konca imprezy jeszcze jakies 35 - zobaczy sie gdzie to wypadnie. O dzisiejszym dniu nie mam nic ciekawego do napisania, wiec skoro bylo juz o kobietach, ktore sa "piekne jak okret pod pelnymi zaglami, jak konie w galopie, jak niebo nad nami", to teraz o reszcie Na okretach sie raczej nie znam, ale w Vopnafjordur dowiedzialem sie czego sie zyczy marynarzom - "stope wody pod kilem". Kil to najnizsza czesc statku, a stopa to ok. 30 cm, czyli ogolnie zyczy sie, zeby pod statkiem byla choc odrobina wody Teraz o koniach - wszystkie 90 tys. koni na Islandii to ta sama rasa. Wiele razy spotkalem sie z okresleniem "kuc islandzki", ale dopiero tutaj dowiedzialem sie, ze to nie sa zadne kuce. Tak wiec nie mowimy "pony", bo kon moze poczuc sie urazony, a jego wlasciciel jeszcze bardziej. Kon, zeby byl koniem, musi miec jakis tam ustalony wzrost. Konie islandzkie sa nizsze, ale mimo tego sa zaliczane do koni - jako wyjatek. Byc moze dlatego, ze naprawde daleko im do ulozonych, cyrkowych kucykow - tutejsze konie sa pol-dzikie, podobno wiele z nich jest nieokielznanych i nie nadaja sie do jazdy dla nowicjuszy. Z tego co widzialem, wiele z tych koni nie pozwala sobie trzymac glowy prosto na lejcach, tylko zarzucaja nia na lewo i prawo - prosto jedynie jada Koniki to bardzo sympatyczne i towarzyskie zwierzeta - tym sie roznia od owiec. Owce na sam widok rowerzysty strzelaja bobkami i dostaja takiego przyspieszenia w racicach, ze tylko kurz po nich zostaje, natomiast koniki mnie lubia i czesto przybiegaja z drugiego konca pola, by zblizyc sie do drogi i z zaciekawieniem patrzec jak jade. Nieraz dolaczaja sie i postanawiaja biec obok mnie, tak jakby pomyslaly: "w sumie to nie mamy nic do roboty, moze pobiegamy z kolesiem?". A jesli chodzi o "niebo nad nami", to nie zawsze jest ono piekne - dzisiaj nie bardzo. Sprawa bardzo zmienna. Na koniec chcialbym pozdrowic: Anie W. i Marte J., Dagmare i Przemka, Artura, oraz caly Rybnik Do przeczytania za >=2 dni![64.89559,-23.7082]
 

 
Witajcie! Jestem w Stykkisholmur. Bohaterem wczorajszegho dnia byl wiatr, ktory znow postanowil mi udowodnic, ze nie dojade tam gdzie chce. Ale nazarlem sie owsa z bananem i napieralem, az dojechalem. Musze powiedziec, ze te wczorajsze 105 km to byl wyjatkowo ciezko wypracowany dystans, no wiec jestem z niego dumny. Wczorajszy krotki wpis kosztowal mnie 15 zl - moglbym miec za to chleb! Przyjmijmy, ze jak na tyle razy ile tu korzystalem z internetu za darmo, to da sie przezyc ta cene... aczkolwiek nieco sie zdenerwowalem. Jestem coraz blizej stolicy, totez nie mozna juz tak liczyc na sielska islandzka wies, na ktorej kazdy czlowiek jest gotow do bezinteresownej pomocy - jestem w okolicach bardziej uczeszczanych przez turystow, no wiec ma to swoje niekorzystne strony. Na 99% jutro nie bede na internecie, bo po drodze bede mial same male wioseczki. BYC MOZE pojutrze sie uda, ale nie daje zadnej gwarancji. Z tym brakiem komorki plus jest taki, ze przynajmniej sie nie musicie zastanawiac czemu nie pisze A teraz moze jeszcze napisze o tych islandzkich dziewczynach Otoz na poczatek obiektywnie - sa i blondynki, i brunetki, oczy zwykle niebieskie, wlosy dlugie i proste albo plecione w warkocze, jasna cera, wzrost srednio jakies 170cm. Reszta bedzie bardziej subiektywna, wiec zastrzegam, ze jak ktos tu przyjedzie i bedzie rozczarowany, to zeby nie mial do mnie pretensji Otoz Islandia, podobnie jak Polska, zalicza sie do tych pieknych krajow, w ktorych jest na czym oko zawiesic Dziwi mnie w tym tylko to, ze jak na panstewko, w ktorym zyje 300 tys. ludzi, z czego mniej niz 150 tys. to kobiety, z czego - zalozmy - jakies 30 tys. ma mniej niz 18 lat, 50 tys. jest zameznych, 40 tys. jest starych... innymi slowy: panstewko, w ktorym moze byc co najwyzej jakies 30 tys. panien na wydaniu ...otoz, ze w tej skromnej ilosci dziewczat jest zaskakujaca duzo naprawde trafiajacych wizualnie w moj gust Wiele razy wiecej niz w ilustam-milionowych Niemczech czy ilustam-milionowych Wloszech. Nie spotkalem tu typow "solar" ani "Doda", nie ubieraja sie wyzywajaco - najczesciej maja na sobie czarne legginsy i tradycyjny islandzki czarno-bialy sweterek z owczej welny Byc moze skupiam sie na tym, co mi sie tu podoba i nie zauwazam, jesli srednia wypada nieco gorzej, ale subiektywizmu sie nie uniknie. I jeszcze jedna ciekawostka islandzka - nic nowego dla tych, ktorzy sie kiedykolwiek interesowali tym krajem albo Bjork, ale innych to moze zainteresuje... Otoz na Islandii nigdy nie bylo duzo ludzi, stad nigdy nie uzywano nazwisk. Tak jest i dzis. "Islandzycy są bardzo dumni, ponieważ są jedynym krajem Wikingów, w którym nadal używa się przydomków, tj. imienia ojca jako nazwiska dziecka. Powoduje to dziwny układ rodzinny, przy którym ojciec, matka, córka i syn naszą cztery różne nazwiska." Gdybym byl Islandczykiem, nazywalbym sie jakos tak - Piotr Michalsson A moje siostry uzywalyby przydomka Michalsdottir I kazdy z Was moze sobie teraz w ramach cwiczenia poglowkowac jak by sie tu nazywal Dziekuje Wam za pamiec, komenatrze i maile - przepraszam ze nie odpisze, ale jak pomysle ile bym musial zaplacic, to wole za to kupic troche wiecej jedzenia Pozdrawiam![65.070,-22.736]
  • awatar Gość: Ty masz chyba jakąś manie z tymi wyliczeniami :D A co do gustu to przywieź jakieś zdjęcia to zobaczymy :D Albo lepiej, przywieź jedną ładną islandkę ;p
  • awatar Gość: Piszę krótko, żebyś nie musiał płacić dużo za czytanie;) Trzymaj się dzielnie i cało dojedź do mety! NL
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
a teraz tu Bylem juz w tym miescie, ale dostepnosc internetu na Islandii jest dosyc losowa, wiec nie musialem sie bardzo zmuszac do zrobienia tych dodatkowych 20 km, by byc tu ponownie, skoro wiem ze w tym miejscu jest siec. Przez ostatnie 210 km nie mijalem praktycznie zadnej miejscowosci, dlatego wczoraj nie mialem skad napisac. Nic ciekawego sie nie wydarzylo, poza tym, ze spotkalem sympatyczna Niemke, ktora powiedziala "I´ve got really big respect for you" i zaoferowala cos do zjedzenia. Wczoraj faktycznie czulem, ze juz dzien za dlugo opieralem sie na weglowodanach, dlatego dzis zainwestowalem w lepsze jedzenie (patrz: pasza i troche tluszczu). Bochenek chleba kosztowal ostatnio 15 zl - to jest odpowiedz, jakby ktos pytal czemu nie jem porzadnie Przed paroma kilometrami znalazlem w trawie telefon Nokia N95, ale w dosyc kiepskim stanie Szansa na znalezienie jakiegos komisu czy czegos takiego przed Reykjavikiem jest bliska 0. Poza tym absolutnie mam juz dosyc inwestowania w jakikolwiek sprzet na tej wyspie Mam nadzieje ze nie bedziecie sie o mnie martwic, bo ja juz jakos zdolalem sie pogodzic z brakiem telefonu - najgorsze jest przyzwyczajenie. Schowalem go zeby o nim nie myslec. Do konca coraz blizej. Kilometry wg planu. Do wczoraj 3356. Pogoda w dalszym ciagu piekna, ogolnie wszystko super poza tym brakiem telefonu. Dziekuje za maile! Udalo mi sie je w ekpresowym tempie przeczytac Musze konczyc - internet tu wyjatkowo drogi - pa![65.151,-21.770]
 

 
...potem tu...[64.801,-21.463]
 

 
tu bylem...[65.2260,-21.135]
 

 
Znow on-line Jestem w Holmavik i obiecuje, ze tak daleko na polnocy widzicie mnie po raz ostatni. Stad zmierzam juz na lotnisko, oczywiscie z pewnymi odbiciami na lewo i prawo. Po wczorajszym rozlozeniu telefonu, dmuchaniu, wyciagnieciu baterii i calonocnym suszeniu sprobowalem rano zadzwonic do Taty, ale nie slyszal mnie. Gdy oddzwonil, nie moglem odebrac, bo nie pojawia sie opcja "odbierz" i nie dziala zielona sluchawka SMSy nie dochodza, nie moge przeczytac tez zadnych starych ani nic wyslac. Generalnie telefon do wymiany - szkoda mi tylko tych 3 lat historii mojego zycia zapisanej w niektorych SMSach... ale - i na to mam pocieszajaca mysl: "wazne sa tylko te dni, ktorych jeszcze nie znamy" Wczoraj bylem dosyc mocno zalamany tym telefonem, bo to wszak moj kontakt z rodzina i swiatem, ale pocieszalem sie mysla, ze "przynajmniej mam papier toaletowy". No i wykrakalem - wieczorem patrze - nie mam! Wracalem 10 km zeby go znalezc, ale ani sladu. Musial mi zleciec na zjezdzie, a byl wczoraj takowy, na ktorym moznaby wyciagnac 80 km/h, ale pokazcie mi kogos kto to zrobi przy 11 stopniach Ja wytrzymalem tylko 56 km/h (w Katowicach da sie wiecej wyciagnac). Dzisiejszy poranek - z braku papieru - przezylem w bolach porodowych, ale na szczescie nie bylem daleko od miasta, wiec juz wszystko w porzadku - no i jest tu internet za darmo, tylko ze z limitem 30 minut, wiec jak skoncze pisac tego posciora to juz mi wiele nie zostanie Aktualnie nie moge robic zdjec, robienie filmow jest dosyc utrudnione (gdyz kamere szczelnie zapakowalem i schowalem zeby i ona sie nie zepsula ), moj telefon nie dziala... i z polaczenia tych 3 faktow (choc moglbym ich wypisac troszke wicej) wyszlo na to, ze juz w sumie chcialbym byc jak najszybciej w domu, bo praktycznie jedyne co mi zostalo to bicie kilometrow. Kazdego dnia robie ok. 100km (do wczoraj zrobilem 3140) i wlasciwie przez caly dzien czekam na to, by juz skonczyc. Zaczynam od trzech pietnastek, potem caly dzien wale 10tki, na koniec dodaje dwie 5tki, po czym rozbijam namiot, robie kolacje (najlepsza czesc dnia) i ide spac. W dalszym ciagu wszystko jest ok, ale w duzej mierze opiera sie to na kontroli umyslu i wmawianiu sobie, ze jest super Owszem, wciaz pieknie, wciaz ladna pogoda, ale brakuje mi tego kontaktu z rodzina i przyjaciolmi, ktory dotad mialem przynajmniej dzieki telefonowi. Nie sadzilem, ze bez tego potrafie tak sie martwic o to, czy w Domu wszystko w porzadku. Mam nadzieje ze Dom sie tak o mnie nie martwi jak ja o nich No wiec zostalo mi 9 dni do dnia powrotu. Jestem 230km od Reykjaviku, czyli wciaz za blisko Chcialbym nadal robic po ok.105km przez najblizsze 8 dni, we wtorek (17.08) juz tylko 20-40, a reszte dnia juz tylko sie pakowac, myc siebie i rower, zrobic pranie itd., a w srode o swicie wylot. Potwierdzaja sie 2 fakty, co do ktorych nabralem slusznych podejrzen bedac tutaj. Po pierwsze, w tym roku na Islandii jest wyjatkowo upalne i suche lato. Wczoraj moj termometr pozostawiony w sloncu pokazal ponad 42 stopnie! W ostatnich dniach temperatura spokojnie dochodzi do 20. Musze przyznac, ze na takie warunki nie bylem przygotowany - czasem jest mi za goraco Po drugie, zalamala sie w tym roku turystyka na Islandii. Od ok. 7 lat przyjezdzalo tu z kazdym rokiem wiecej turystow, tymczasem teraz maja tutaj nadzieje, ze do konca wakacji uzbiera sie ich chociazby tyle co w... 1997! Potencjalni turysci w tym roku - jak tutaj o tym pisza - "wystraszyli sie tej malej, pierdzacej pylem gory", takze ciesze sie, ze jestem w tej grupce szalencow, ktorzy zaryzykowali i teraz kwicza gdy im slonce spali skore Moj czas na darmowym stanowisku dobiega konca - mam nadzieje, ze wkrotce znow znajde jakis dostep do internetu, ale nie ma na to zadnej gwarancji, wiec nie martwcie sie gdybym nie dawal zadnych znakow zycia. Goraco pozdrawiam! [65.7048,-21.695]
  • awatar Gość: Nie martw się zbytnio. Ja w niedziele też komórke zgubiłem. :P Były tam cenne SMS-y...
  • awatar Gość: BF! Pewnie już na to wpadłeś:) ale skoro masz jeszcze tyle czasu to wyciągnij na chwilę kamerę i nagraj jak tańczysz the drilla na jakimś islandzkim odludziu:)) obowiązkowo :D pozdro;)
  • awatar Gość: Piotrze, śledzę od samiuśkiego początku! Czytanie każdego wpisu jest dla mnie obowiązkowym programem dnia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
hello world!!! Bede pisal szybko, bo wlasnego komputera uzyczyl mi chlopak pracujacy w hotelu. Jest tu czytnik kart, wiec zaraz zalacze pare foteczek, na ile czas pozwoli. Chcialem cos skrobnac o dziewczynach, bo widze ze pare osob ten temat zainteresowal ale nie w tej chwili. Problem jest taki, ze najprawdopodobniej uszkodzil sie moj telefon. Generalnie troche mnie to wpedza w dola, ale na wyprawie skala problemow jest nieco inna i staram sie skupic na tym, ze zyje, nogi pracuja, rower sprawny. Dzien przed wyjazdem Olek powiedzial mi: "dla ciebie wazny jest rower. Wszystko inne moze sie zepsuc". Jakze mnie teraz te slowa podtrzymuja na duchu... Nigdy bym nie przypuszczal, ze mozna na jednej podrozy miec problem z aparatem, kamera, mp3 i telefonem. Moj optymizm jest wystawiany na ciezka probe - musze wciaz szukac jakichs pozytywnych mysli, w stylu "ale przynajmniej..." albo "ostatecznie to jest jakas przygoda". Dobra, mam milion mysli do napisania, ale musze sie streszczac, bo nie wypada mi tak wykorzystywac tego chlopaka. Oto kilka zdjec: http://img713.imageshack.us/gal.php?g=img0326p.jpg 3majcie sie! [65.5588,-22.1334]
  • awatar Gość: Hej Piter! Wypuścili mnie ze szpitala, choć już bez migdałów :) Boli nawet przy oddychaniu (a podobno przez 3 tygodnie będzie boleć) ale to pikuś, jak sobie pomyślę ile Ty tam na trasie masz trudności :) W każdym razie leżę w domu i wczuwając się w klimat Islandii, czytam Twoją jak zwykle niesamowitą relację. I... trzymam kciuki!!! A właściwie to trzymamy wraz z żoną ;) Jak wrócisz, to zapraszamy do Nas na pokaz naszych zdjęć z wesela i oczywiście Twoich z Islandii. Trzymaj się ciepło! Jesteśmy z Tobą!
  • awatar Gość: Telefonem się nie martw. Ja takowego w ogóle nie posiadam i da się z tym żyć :)Oczywiście szkoda by było jak byś nic nie skrobnął co dzień. Fajne fotki! Woda w wodospadzie wyraźnie nie zachęca do kąpieli ;) NL
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
dziwny problem z ladowaniem telefonu: "ladowarka nieobslugiwana".Nie martwcie sie jakbym przestal dawac znaki zycia.Poza elektronika wszystko ok[65.15,-22.5]
  • awatar Gość: Hejka! (jak to mawiają szkolne dzieciaki). Miło spojrzeć, jak co dzień udaje Ci się zrealizować kolejny etap planu. Po przeczytaniu Twoich wspisów o Islandii i o tamtejszej społeczności dochodzę do wnioku, że Islandia jest jeszcze ciekaszym krajem, niż mi się wydawało :) NL
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nieco zmienilem plan i jestem na zach wybrzezu.Powodem tej decyzji bylo ryzyko,ze nie dojade do sklepu i w nd bede bez jedzenia.Teraz mam zapasy[65.15,-21.8]