• Wpisów: 100
  • Średnio co: 32 dni
  • Ostatni wpis: 8 lat temu, 11:24
  • Licznik odwiedzin: 7 444 / 3256 dni
 
schmiciu
 
schmittko: Tak jak podejrzewalem, od Hellisandur do Borgarnes, czyli ponad 150 km nie bylo szansy na ogolnodostepny internet. Teraz pisze z Borgarnes. Wczorajsze spotkanie z Niemcem bylo bardzo sympatyczne i wymienilismy troche zabawnych opowiesci z trasy, ktore w duzym stopniu mialy ze soba cos wspolnego. Moj niemiecki kolega jechal z przyjacielem, ale tamten musial poleciec do ojczyzny z jakichs waznych powodow i zostawil go samego. Wkrotce po naszej rozmowie Niemiec mnie dogonil i jakos tak wypadlo, ze jechalismy razem, no bo w sumie nie bylo wyjscia. Przyznam, ze bardzo szybko zaczalem sie meczyc ta wspolna jazda. Juz 39 dni jade sam i jestem do siebie dobrze dopasowany :P Niemiec w minimalnym stopniu zaburzyl moje tempo jazdy i odpoczynkow, i od razu poczulem ze slabne. Mam mozliwosci, ale wszystko musi sie dziac w moim tempie - tak samo mam w zyciu :) Jechalismy, jechalismy... i chyba zaden nie chcial sie pierwszy przyznac, ze ma juz dosc, wiec zajechalismy daleko. Szukanie miejsca na namiot ujawnilo kolejne roznice miedzy nami - on nie chcial zeby mu wialo, ja nie chcialem miec kamieni na plecach. I w ten oto sposob rozbilismy sie po dwoch roznych stronach rzeki i pozegnalismy sie, z zaznaczeniem zeby rano kazdy wyjechal o ktorej chce, a moze sie jeszcze spotkamy. Wstalem bardzo wczesnie, by mu uciec i zeby bylo nam latwiej :) Pedzilem 30 km do Borgarnes, co chwile ogladajac sie za siebie. Dojechalem do miasta i znalazlem infomacje turystyczna, a tam... Niemiec siedzi na necie! Skubany, chyba wyjechal w srodku nocy :P Ale mysle ze to koniec naszych wspolnych przygod, bo teraz ja tu siedze, a on pojechal. Mam zamiar spedzic w tym miescie ciut wiecej czasu niz w wiekszosci miasteczek. Po pierwsze, maja tu tani sklep. Po drugie, maja basen. Pare osob mi zachwalalo islandzkie baseny, wiec chce to sprawdzic na wlasnej skorze. Jedyny warunek - musi byc sauna :) Dzisiejsze ubieranie spodni bylo jak tortura - od jakichs 3 tygodni mam otarcia w miejscach, o ktorych nie bede sie rozpisywal... Tych otarc przybywa, im bardziej probuje sie przed nimi bronic. Kombinuje z pozycja na rowerze, czasem jade jakbym siedzial na byku a nie na siodelku - efekt tylko taki, ze dodatkowo mecze kolana. Na szczescie zostalo mi niecale 300km do osiagniecia 4 tysiecy, co bedzie wynikiem bardzo satysfakcjonujacym :) Wytrzymalem juz tyle bolu, ze dam rade. Ale jesli znajde dzis saune to sobie nie odmowie i bede sie tam dlugo odmaczal :) Zas co do telefonu, to dziala, ale musze oszczedzac baterie. Kilometry licze coraz dokladniej i wszystko wyglada bardzo dobrze. Skonczyl mi sie gaz - pollitorwa butla wystarczyla na 35 posilkow, wiec nie oplaca mi sie juz kupowac nawet tej o polowie mniejszej, zatem ostatnie dni przezyje na chlebie, ciastkach i bananach, a w kazdym razie tym, co zaraz pojde kupic :) Pozdrawiam![64.5419,-21.907]

Nie możesz dodać komentarza.