• Wpisów: 100
  • Średnio co: 32 dni
  • Ostatni wpis: 8 lat temu, 11:24
  • Licznik odwiedzin: 7 444 / 3256 dni
 
schmiciu
 
schmittko: Co to byla za noc... Wszak juz 40-ta na Islandii, a przezycie naprawde niezapomniane. Pogoda w dalszym ciagu pod psem. Obawiam sie, ze skieruje sie prosto na lotnisko, bo gdyby mialo tak wiac rowniez jutro, to moge miec problem we wtorek, jesli sie zbyt oddale. Choc spalem 33 km od Reykjaviku, to mam do niego nadal jakies 15 km. Teraz o tej wczorajszej rozmowie z Islandczykiem. Otoz gdy sie dowiedzial, ze jestem z Polski, usmiechnal sie i spytal, czy tez uzywam tego slowa na "k"... Brzmi moze niezbyt fajnie, ale to bylo wyraznie z przymruzeniem oka. Pracuje z kilkoma Polakami: Darkiem, Karolem i Dawidem - sa cieslami, to moze cos tlumaczy :P Zna tez takie slowa jak: "tak", "dobre" i "kawa". Ta ostatnia mnie poczestowal. Dowiedzialem sie od niego, ze w tej chwili jest na Islandii ok. 5-6 tys. Polakow. Wczesniej bylo ich moze nawet 15 tys., ale zostali ci - jak to lubi mowic - najlepsi. I pewnie ma racje. W okresie najwiekszej imigracji przyjechalo tu duzo osob, ktore nie znaly zadnych obcych jezykow i wtedy tez powstaly polskie sklepy, w ktorych byla polska obsluga i polskie produkty, takie jak kabanosy i pasztet. Polacy, ktorzy przyjechali, byli rozni - jedni w porzadku, drudzy nie. Ale ci, ktorzy mieli tu zla opinie, taka sama mieli wsrod Polonii. Natomiast ci porzadniejsi znalezli tu przyjaciol, nieraz pozakladali rodziny... i nie sa tu dla pieniedzy, bo tych juz tyle nie ma, ale zostali, bo im sie tu podoba. O prace juz nie jest tak latwo po kryzysie, kurs korony polecial w dol, wiekszosc Polakow wrocila do kraju. Ucieszyl mnie mowiac, ze tutaj o kazda kradziez podejrzewa sie Litwinow, a nie Polakow, bo wiekszosc Litwinow na Islandii to gangsterzy. Jak narazie tyle sobie przypomnialem z tej rozmowy. W Borgarnes zauwazylem wyjatkowo duzo polskich napisow, np. "palenie wzbronione" albo "osob w stanie nietrzezwym nie obslugujemy" :) Z sauny nic nie wyszlo, bo byla nieczynna. Pozniej zas spotkalem rowerzyste z Niemiec. Powiedzial, ze jedzie sie spotkac ze swoim przyjacielem. Gdy ustalilismy, ze ten przyjaciel jest wysoki, ma niebieski kask, zepsuty telefon, oraz buddyjski mlynek modlitewny na przedniej piascie, stalo sie jasne, ze to ten sam, z ktorym przedwczoraj jechalem :) Maly ten swiat. Dzisiaj spotkalem dwoch chlopcow, ktorzy mogli miec ok. 10 lat. Zaproponowali, zebym cos od nich kupil. Mieli do sprzedania jakies skarpetki, troche porcelany i inne takie duperele. Nie bylo tam nic co mi bylo potrzebne, ale spytalem ile chca za plyte z utworami Franza Schuberta. 200 koron, czyli ok. 5 zl. Zrobilem mine znawcy, przeczytalem trackliste, i powiedzialem ze ta plyta moze byc fajna. Chlopak dodal jeszcze, ze moja zona na pewno ucieszy sie z porcelany, a moje dzieci z misia :) Ciekawe ile mi ta broda dodaje lat :) Hmmm... wlasciwie to nie musi - mozna juz miec zone i dzieci w moim wieku, to fakt :P Niestety nie mieli z czego mi wydac. Wtedy chlopak powiedzial, ze moge sobie wziac CD za darmo. Ale nie skorzystalem - niech jeszcze zrobi interes :) Czas na mnie - musze sie troche przemiescic na poludniowy-zachod... i naladowac telefon, bo ostatnia kreska... 3majcie sie! :)[64.17172,-21.7059]

Nie możesz dodać komentarza.

 
  • awatar
     
     
    gość
    Piotrek! Dziekuje za pasjonujace i pelne dowcipu relacje. Smutno, ze nie zobaczymy sie niebawem. Wiesz najlepiej, ze czasami zycie ma wlasny scenariusz!
    Dumna jestem jak paw z Twoich 4000km!
    Wracaj zdrow i wesol- Ewa