• Wpisów:100
  • Średnio co: 35 dni
  • Ostatni wpis:9 lata temu, 11:24
  • Licznik odwiedzin:8 146 / 3609 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
dlugo by pisac o goscienie, jakiej doswiadczylem wczoraj. Uzupelnie to pozniej, a teraz tylko dodam, ze pan Jarek zdiagnozowal moj problem z ladowaniem baterii. Spalony byl bezpiecznik we wtyczce, a spalil sie dlatego, ze uszkodzil sie scalak w ladowarce kamery, a uszkodzil sie prawdopodobnie w wyniku zwarcia wtyczki sieciowej z czyms co mialem w sakwie... ale wymienil bezpiecznik i mam przynajmniej sprawna ladowarke baterii. Z kamera moze uda sie cos zrobic w Akureyri. Za kilka godzin bede najdalej na polnoc Islandii jak sie da[66.44,-15.94]
  • awatar Gość: Gratuluje Ci tego co przejechales do tej pory i zycze duzo sily na dalsza droge :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Bajka! W Thorshofn zasiedzialem sie na stacji benzynowej, bo mialem 3 dni do uzupelnienia w dzienniku. Gdy tak pisalem, uslyszalem skierowane do siebie 'dzien dobry' i zobaczylem nad soba usmiechnietego czlowieka. Pan Jarek, od 14 lat na Islandii. Najpierw popytal czego mi trzeba, po chwili jego piekna islandzka zona zalatwila mi jedzenie w prezencie od wlascicielki stacji, ktora jest bodajze jej kuzynka. Doradzil mi pole campingowe i powiedzial ze jesli sie tam zatrzymam, to wpadnie do mnie wieczorem pogadac, a jakbym czegos potrzebowal, pokazal gdzie mieszka. Jednak po paru minutach wrocil i powiedzial: 'chodz na zupe'. Maja piekny domek, wciaz proponuja mi jedzenie (mam to szczescie, ze kazdy dobry czlowiek, gdy mnie widzi, chce mnie karmic , maja tez piekna corke, chyba 22 lata fajnego syneczka i slodkiego wilczurka. Nic nie prosilem, a od razu kazali mi wrzucac ubrania do pralki, dostalem recznik i udalem sie pod prysznic (musialem zle wygladac ). Zjadlem juz sporo, a jeszcze cos tam sie robi na grillu Naprawde niesamowite mam szczescie... nie zrobie dzis wiele kilometrow, ale taki dzien malego odpoczynku mi sie bardzo przyda. Pan Jarek dal mi tez mnostwo wskazowek i rad co do dalszej drogi. Przy okazji wspomne, ze od wczoraj moja podroz stala sie moja najdluzsza samotna podroza (dzis juz - albo dopiero - 19 dzien). Za mna ponad 1500 km[66.2,-15.3]
  • awatar Gość: No to SUPER! Ciekaw jestem jak duża jest elektrownia zasilająca Islandię... I czy jest jedna, czy kilka?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
nie uwierzycie, ale zjadlem wszystko co wczoraj dostalem, z wyjatkiem 2 konserw rybnych! Pochlaniam tyle kalorii co nigdy. Nocowalem 5 km od wioski, ale co z tego, skoro mieszka w niej 80 osob, a to za malo by cos tu bylo czynne w sobote, nie mowiac o niedzieli. No i znow glod. Ale pare km dalej byl luteranski kosciolek, do ktorego podjechalem by zobaczyc czy przypadkiem nie ma jakiejs Mszy. Tam zostalem napadniety przez swinie, ktora wystepowala w roli psa. Oblocila mi ryjem spodnie, ale ogolnie byla przyjazna. Jakas kobieta wyjrzala przez okno i zawolala mnie na kawe. Okazalo sie, ze to kobieta-ksiadz No i wlasnie sobie zjadlem calkiem porzadnie, wlacznie z miesem owcy, a teraz pisze z komputera "pani ksiadz". Zaraz ruszam do Thorshofn, i mam nadzieje ze bedzie tam cokolwiek otwarte, bo chcialbym po prostu siasc w jakims pomieszczeniu i posiedziec. W namiocie nie ma warunkow zeby cokolwiek zapisac, napisac smsa, nie mowiac nawet o tym, by robic to poza namiotem. To jest tutaj sporym minusem - piekne widoczki gdy sie jedzie, ale gdy sie stanie to robi sie zimno. W zwiazku z tym jade caly czas, az juz nie mam sil. No wiec jak znajde jakas stacje benzynowa to sobie tam posiedze, chocby tylko po to, zeby posiedziec - bez kurtki, rekawiczek i kominiarki No i moze napisze pare slow, bo wierzcie mi, ze choc mam tyle czasu, to ciezko znalezc okazje zeby cos napisac w ciagu dnia. Dodam jeszcze, ze miedzy 22 a 23 sa tu najpiekniejsze widoki - wtedy slonce jest nisko nad horyzontem i kolory sa niesamowite. U Was jest wtedy 2 godziny pozniej. Rozbijam sie wiec gdzies tak po 23, czyli waszej 1 w nocy, potem zwykle pisze cos na podsumowanie dnia - nie martwcie sie wiec, ze przez caly dzien nie daje znaku zycia Nie wiem co jest grane z ta ladowarka do kamery - smierdzialo z niej mocno i obawiam sie ze juz po niej. Natomiast wczoraj nie chcial tez dzialac aparat i minelo kilka godzin oraz pieknych widokow, nim doszedlem do tego, ze winne sa baterie. Wyglada wiec na to, ze i ladowarka do baterii nie dziala. Tymczasem telefon da sie ladowac, wiec pradnica i akumulator sa sprawne - moze cos zwarlo i troche sie rozladowalo? Telefon nie potrzebuje tyle pradu co ladowarki. Bede dzis probowal naladowac mocniej akumulator i potem sprawdze czy dziala. Trzeba tez strasznie uwazac na pyl, bo on wchodzi wszedzie, i nawet aparat w pokrowcu nie jest w pelni bezpieczny. Dziekuje Wam za smsy i przepraszam ze nie odpisuje. Spadam, pozdrawiam wszystkich ktorzy o mnie pamietaja!
 

 
Gory kosztowaly duzo wiecej energii niz potrzebuje zwykle-jedzenie wyparowalo i zasuwalem do najblizszej wioski (63km) na zakupy.Przez 60km nie bylo asfaültu,a miejscami droga jak po bombardowaniu. 14km serpentyn. W porcie bylem dopiero o 17,a w sob czynne do 16. "Z Polski?"-zawolal marynarz z norweskiego üstatku. Zaprosil na poklad i dostalem: 2 talerze barszczu,2 golabki,2 kawy,2 zupki,3 konserwy,krem czekoladowy i pomarancze! Kolejny cud[66,-14.85]@
  • awatar Gość: Piotrek biedaku! Wytrzesie Cie na smierc! A ja tez mam mala przygodke: mialam leciec do Polski wczoraj, nawet przyjechalam na lotnisko, a tu lot odwolany! Lece (jesli Pan Bog da) dzisiaj w nocy. Do zobaczenia!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zla inf:zepsula sie ladowarka do kamery.Nic z tym nie zrobie.Jazda pod wiatr po tym karbowanym zwirze (potocznie "tarka" dala mi popalic-padam![65.44,-14.6]
  • awatar Gość: O kruca! Nie mów... To jak teraz będziesz kręcił? A prądnica się trzyma na tych wybojach? :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dzis 67km,w tym 5(!) po asfalcie.Reszta droga najgorszego standardu,i choc bylo ponad 20st,musialem ubrac 2 pary spodni zeby nie plakac na tych dziurach:üP +paskudny wiatr.Dojechalem w okolice Husey,gdzie kreci sie filmy przyr. Tym razem trud sie oplacil-byly foczki! Przesmieszne stworzenia![65.6,-14.35]ü
 

 
Zapomnialem o smsie -dziekuje Ciociom E i T za przypomnienie Dzien koncze pozno,bo ruszylem dopiero po zakupach -o 13 tutaj,czyli 15 czasu PL. Robie zuüpke i po niej zasne jak zabity. Dojechalem do Borgarfjordur, 9. juz fiordu (wszystkich jest 12,a gl.droga prowadzi tylko przez 4). Dzis 110km,w tym 50 poü zwirze i 10 ostrego podjazdu.Na koncu mialy byc maskonury,ale znowu nie bylo.Juz mnie te ptaki denerwuja -jutro jade na foczki[64.99,-13.83]ü
  • awatar Gość: Maskonury są wielkości gołębia i mają ciekawe, kolorowe dzioby. Ja bym chciał je zobaczyć... Pozdro!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zrobilem dzis 100km wokol jez.Lagarfljot i wrocilem do Egilsstadir -na tej trasie jest najwiekszy las na Wyspie,oraz Hengifoss (2. najwyzszy wodospad) -7ü0min z buta.Mimo tych atrakcji,najbardziej sie ciesze ze spotkania owieczki,ktora zaciekawil rower i kamera,oraz z tego ze juz zasypiam[65,-15.02]¡
  • awatar Gość: Dziękuję za pozdrowienia z pełnej słońca wyspy na Atlantyku:P Uważaj na siebie, "Pasterzu";p:))
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Teraz przymusowo siedze w Egilsstadir,bo sklep otwieraja dopiero o 12! Lenie.Dobra,przynajmniej moge wreszcie poczytac te wszystkie przewodniki..[65.27,-14.4]
 

 
Wczoraj zawrocilem 3km przed Skalanes (maskonury).Koncowka byla dla pojazdow gasienicowych,a nie roweru z gladkimi oponami,wiec postanowilem go nie dewasütowac ok.23 wrocilem w miejsce z ktorego ruszalem. Wycieczka calkiem udana.Szkoda ze 2x ta sama droga,ale 75km po sinusoidzie zrobione[65.27,-13.73]@
 

 
Napisze jeszcze 1 zalegla ciekawostke. Obok Reydisfjordur, tym fajnym miasteczku w ktorym bylem wczoraj, jest wielka huta aluminium. Caly szkopul polega na tym, ze na Islandii nie ma ani grama aluminium i jest ono tutaj sprowadzane z... Australii! To ponad 16 tys. km drogi, wiec postawic hute dalej sie nie dalo! Dlaczego wiec tam? Ano dlatego, ze na Islandii jest najtansza na swiecie energia i w efekcie cale to przedsiewziecie sie oplaca. Amerykanska firma zbudowala tu najwieksza w Europie zapore wodna (moze pojade ja zobaczyc za 2-3 dni), ktora produkuje energie dla huty. A hute budowalo 1000 Polakow, z ktorych wielu tu zostalo i pracuje w niej do dzis. Jedyny problem jest taki, ze wiekszosc z nich nie zna zadnych jezykow (i nie maja zamiaru sie uczyc) i sa zdani na pomoc innych w kazdej sprawie, nawet kupnie biletu do Polski. Wiem to od kapucynow, ktorzy w ciagu 3 lat nauczyli sie biegle polskiego wlasnie po to, by tu dla naszych rodakow odprawiac msze, udzielac spowiedzi, przygotowywac do malzenstwa itd... A co do braci misjonarzy, ich parafia ma dlugosc 600 km - najblizszy katolicki kosciol jest w Akureyri, czyli za 300 km. Jak dobrze wymierze, to moze uda mi sie tam trafic w przyszla niedziele. Glownym zajeciem tej trojki braci jest wiec jazda autem - powiedzieli mi ze nie maja duzo pracy, bo katolikow niewielu, ale codziennie pokonuja ogromne odleglosci. Korzystaja na tym wolontariuszki, ktore tu poznalem - zakonnicy czesto biora je na stopa
 

 
znowu mi sie udalo W Seydisfjordur w informacji turystycznej darmowy internet i kawa! Warto bylo tu cisnac pod taka gore. Otoz od paru dni zwiedzam rejony, w ktore malo rowerzystow sie zapuszcza, poniewaz nie leza one na glownej ani na najkrotszej trasie - np. dzis jade pol dnia tylko po to, by drugie pol wracac ta sama droga, bo nie ma innej. Pozwalam sobie na takie "marnotrastwo", bo mam 6 tygodni i cos w tym czasie musze robic, tak wiec ciesze sie z faktu, ze poznaje miejsca duzo mniej oblegane przez turystow. Wczoraj wieczorem bylo 5 stopni - jakiez bylo moje zdziwienie rano, gdy bylo 18 w cieniu, a tam gdzie lezalem bylo 25! W spiworze mozna bylo sie zagotowac. Poczatek jechalem bez koszulki, bynajmniej nie dla szpanu, ale dlatego ze sie nie dalo w ubraniu, ale jednak ubralem sie zeby nie spalic plecow tak samo jak juz wczesniej spalilem nos W tej chwili slonce nie przestaje grzac, i mam podwojne szczescie, bo jade dzis droga nr 93, ktora uchodzi za jedna z najpiekniejszych na Islandii. Faktycznie jest na co popatrzec - dziesiatki wodospadow, wysokie gory i platy sniegu. Jedyny problem z ta droga to wlasnie to, ze prowadzi donikad, wiec trzeba ja przejechac 2 razy, co wiaze sie z pokonaniem sporej roznicy wysokosci. Na podjazdach krew sie gotuje w zylach, a na zjazdach mozna zamarznac na kostke lodu. Poniewaz mam pradnice, to staralem sie nie przekraczac 40 km/h, zeby mi akumulator nie wybuchl miedzy nogami, ale zapomnialem sie i przekroczylem 46 - na szczescie przezylismy to obaj bez szwanku [65.26,-14]
 

 
Po porannej mszy i sniadaniu z bracmi, ruszylem w dalsza droge. Szukalem najdalszego punktu na wschodzie Islandii, i wrocilem ta sama droga (bo innej nie ma), dzieki czemu znow jestem na necie na tej samej stacji benzynowej Co do skrajnego punktu, to byla troche strata czasu - nieciekawa okolica, brzydko, ponuro, smrod glonow i tranu. Jedyna ciekawostka po drodze to miejsce, w ktorym na poczatku XX w. byla stacja wielorybnicza - ale nic po niej nie zostalo. Za to zostaly wieloryby -plywaja w fiordzie i wczoraj chyba jednego widzialem. Dojechalem na wschod tylko do miejsca, gdzie zaczela sie droga dla pojazdow z napedem na 4 kola (ja mam naped na jedno. Wschodni punkt to w ogole sprawa dyskusyjna, bo nie istnieje tu takie skrajne miejsce, do ktorego prowadzi droga. Dzis po raz 3 spotkalem Kasie z Ustronia - maly swiat Dobra, zostawiam juz ten internet w spokoju - kolejny wpis bedzie juz bardziej oszczedny - smsem[65,-13.8]
 

 
korzystajac po raz ostatni z wolnego dostepu do netu (nastepna okazja moze sie nadarzyc w kazdej chwili, albo wcale) podsumuje dotychczasowe wyniki. Dzis 13 dzien. Za mna 1040 km (do wczoraj). Pedalowalem 67 h 41 min, a wiec srednia predkosc ok. 15,3 km/h. Od paru dni jestem na wschodnich fiordach - jest tutaj sporo wspinaczki, wiec rekordow nie pobijam. Wciaz spotykam serdecznych i zyczliwych ludzi, ktorzy sprawiaja, ze dopisuje mi dobry humor i czas leci bardzo szybko. Zrobilem 17 GB zdjec i filmow - wczoraj nagralem je u braci kapucynow i mam nadzieje, ze dowioze te plytki w calosci. Przy okazji dziekuje Barankowi i Przemkowi, ktorzy pozyczyli mi swoje karty pamieci. Pozdrawiam Wszystkich!
 

 
za Ewcie, ktorej zawdzieczam trafienie do kapucynow (z ktorych laptopa wciaz pisze), a ktorej urodziny dzis przypadaja, wznosze toast islandzkim piwem 2,25%! Smakuje jak woda z piwem, ale zycze Ci Ewelino tak dobrze, jakby to byla czysta wodka 100 lat i zdrowie!
 

 
jesli chodzi o rower, to swietnie daje rade, ale prawdopodobnie bede musial wymienic hamulce, bo klocki zjadaja sie w ogromnym tempie. Jeden mokry dzien w gorzystym terenie potrafi je calkowicie zniszczyc. Za mna dopiero 12 dni, a nowiutkie klocki wygladaja jakby mialy pol roku. Nie dam sobie tez reki uciac za trwalosc mojej przedniej opony. Zwir jest bezlitosny dla bieznika
 

 
musze napisac o pradnicy sprawdza sie doskonale! W kazdym miejscu i o kazdej porze moge sobie naladowac telefon, kamere, akumulatorki z aparatu czy mp3. Mocowanie jest tak solidne, ze jeszcze ani troche sie nie poluzowalo i wyglada na to, ze predzej rozsypie sie rower, niz ta pradnica W kazdym miejscu gdzie sie zatrzymuje, wokol roweru gromadzi sie grupka gapiow i ogladaja to cudo. Duzo osob mnie pyta czy sobie pomagam silnikiem. Gdy pokazuje jak to dziala, zawsze sa pelni podziwu. Dzis mialem tak gorzysty teren, ze z samego "hamowania silnikiem" wyprodukowalem pradu chyba na tydzien. Atomek, wielkie dzieki!
 

 
zostalem przyjety do klaszoru Wygladalo to tak: naciskam dzwonek, otwiera facet z dluga broda i mowi: "witaj! chodz, zjesz cos!". Dokladnie nic nie musialem pytac ani mowic Po obiedzie poszli palic fajke, potem odmowili rozaniec, teraz wzieli gitary i spiewaja slowackie piesni z dziewczynami z Reykjaviku i Akureyri, ktore dzis przyjechaly ich odwiedzic a ja siedze z laptopem Wgralem dla Was kilka zdjec: http://img837.imageshack.us/g/img9963.jpg/
 

 
Piotr, Piotr i Dawid to slowaccy kapucyni w klasztorze w Reydarfjordur. Zna ich Asia, a Ewcia zna Asie. Ja znam Ewcie. Zagadka: gdzie dzis spie?
 

 
Wczoraj tak pusto i ponuro, za to dzis wiele razy rozmawialem z ludzmi. Piknikujaca przy drodze islandzka rodzina krzyknela, czy chce sie napic kawy. Poczestowali mnie tez 3 rodzajami ciasta i duzo opowiedzieli o kraju. Teraz jestem w Reydarfjordur, gdzie dlugo zagadalem sie z Amerykanka, nastepnie spotkalem dziewczyne z Ustronia - obie sa tu jako wolontariuszki, ktore pracuja przy sadzeniu drzew, a po poludniu maja kursy z fotografii. Wyjatkowo jestem na necie na stacji benzynowej. Dziekuje ze komentujecie, ale tak ogolnie tego nie widze Jesli chcecie zebym przeczytal w trasie, to najpewniej smsem. Pozdrawiam Was cieplo! PS. szkoda ze nie widac calej trasy - przypominam, ze jade z Keflaviku [65.03,-14.21]
 

 
Po 18h odsiadki ruszylem.Przerazliwie pusto.Z prawej wysoki klif,o ktory z hukiem rozbijaja sie fale,z lewej skaly,ktorych szczyty w ciemnych chmurach.Zaü to nic nie wydalem,bo nie bylo gdzie,i oszczedzilem karty pamieci,bo widoki ponure.Ale w glowie pogodnie.Dojechalem do miasteczka Stodvafjordur -zasluguüje na ta nazwe Jest tu super camping z toaleta.Darmowy! A ja glupi mylem sie dzis w rzece Na kolacje zurek z makaronem-nawet jadalne[64.83,-13.9]
  • awatar Gość: Zdaje sie, ze cala Islandia zasluguje na swoja nazwe. Ciesze sie, ze w glowie pogodnie! Mocno Cie sciskamy takiego wymytego podwojnie! Moze zachlastowac jakiegos konia i miec troche miesa? Zartuje. Ewa
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Sloik kawioru jest 2x tanszy niz paczka platkow owsianych. Dlatego musli tu jeszcze nie jadlem,a kawior owszem Niestety zamiast szampana woda ze strumyka
  • awatar Gość: Trzymaj sie wiatru! Ciagle tak wieje? Jakis niz nad W. Bretania, ale oddala sie...Chyba.
  • awatar Gość: Schmittko Burżuj :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Robilem ponad 100km dziennie,a dzis dalem rade tylko 40,potem przez 10 pchalem rower.Dlonie mi prawie wyrwalo jak probowalem go utrzymac.To nie latawiec üani spadochron,wazy 35kg,a rzucalo nim jak szmata.Dla utrudnienia wiatr nagle zmienia kierunek.Z takim zywiolem jeszcze nie walczylem [64.78,-14.51]
  • awatar Gość: Dzisiaj w Bielsku było solidne gradobicie. Aż alarmy samochodom włączało... Pogoda lubi płatać figle :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Psiakrew!! Takiego wiatru nie bylo nawet na Nordkapp-mozna odleciec! Uniosl mi przednie kolo,kilka razy wypadalem z drogi,ok.3km pchalem rower,bo mnie zrzucalo
  • awatar Gość: A mówiłem, że za mało ważysz :P wiatr Cię unosi. Trzymaj się Piotrek!!!!!!!!!!!!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›